Z samego rana, tuż po śniadaniu, wyruszyliśmy w podróż do Pacowej Chaty. Sama jazda autokarem sprawiała dzieciakom mnóstwo radości. Siedziały z nosami przyklejonymi do szyb i co chwilę krzyczały: ,, O bocian”, ,, Pani, krowy”, ,, Policja na drodze”, ,,Traktor, jaki wielki’’.
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, przywitały nas uśmiechnięte panie i zaproponowały wiele atrakcji: ciekawy plac zabaw, pranie w starej balii ( którą wcześniej trzeba było napełnić wodą ze studni przy pomocy żurawia). Praliśmy zawzięcie na tarach i wyciskaliśmy w specjalnej maszynie- jak to określił Szymon- ,,wyciskownicy”)). Z czystymi rękoma zasiedliśmy przy drewnianych ławach, by się posilić po ciężkiej pracy. I o dziwo, nawet dzieci, które zazwyczaj jedzą niewiele, zjadły po ogromnej bułce i kabanosie. Malowaliśmy też kolorowymi farbami pamiątki z wycieczki- gipsowe figurki, piekliśmy podpłomyki, które wcześniej sami ugniataliśmy, obserwowaliśmy bociana w gnieździe. Na zakończenie zwiedzaliśmy muzeum, gdzie przebraliśmy panią Edytkę w prawdziwą szlachciankę: )). Panie pożegnały nas zabawami z chustą i wróciliśmy do przedszkola. Na pytanie jak było? Wszystkie dzieciaki odpowiadały - BYŁO SUPER! W drodze powrotnej, byliśmy tak zmęczeni, że nie daliśmy już rady przyklejać nosów do szyb- część z nas spała, część cichutko wypoczywała: ))








facebook
twitter
google+