Zadowoleni i bardzo radośni podróżowaliśmy autokarem do przysiółku szlacheckiego - "Pacowa chata". Najpierw zabawy na wielkim, zielonym podwórku: piaskownica, plac zabaw, wyścigi ślimaków, ujeżdżanie konia. Potem malowanie gipsowych figurek i karuzela. Następnie wyciągneliśmy ze stodoły prawdziwą armatę.
Jak pracowite gołębie w "Kopciuszku", oddzielaliśmy ziarna fasoli od grochu, nosiliśmy wodę ze studni i praliśmy na tarze oraz wyżymaliśmy. Po tak ciężkiej ręcznej pracy parówki smakowały wyśmienicie. Aby upiec na deser podpłomyki, trzeba było rozpalić w piecu. Mąka, sól, woda i ciasto gotowe. Potem wygniatanie i piczenie na płycie. Z cukrem pudrem - pychotka !!! Zwiedzaliśmy także Muzeum historyczno - etnograficzne. Potem były zabawy z chustą. Na koniec dla najbardziej wytrwałych i ciekawych samodzielne odkrywanie nowych eksponatów.
A tak wygląda podróż po udanej wycieczce.

facebook
twitter
google+