Zielona ściana tataraku, w zielonej wodzie macza kiście.
Zielone żabki o zachodzie, na grzebieniowe skaczą liście.
Aż się zadziwił bociek stary, co na wieczorny wyszedł łów,
że rozszumiały się szuwary, tysięcznych echem żabich słów.
Kumie - kum, gdzieżeś – tu!
Pluśniesz? – plusnę. No to pluśnij – plum.