Mieliśmy dzisiaj w grupie wspaniałego gościa. Przyszła mama Nikoli i przyniosła ze sobą torbę pełną niespodzianek: jajka,mąka, cukier, przyprawa do pierników, perełki, mazaki lukrowe, kolorowy lukier, posypki cukrowe, migdałowe i owocowe, a do tego foremki w różnych świątecznych kształtach.
Zabawie nie było końca. Wsypywaliśmy gnietliśmy, wałkowaliśmy. Potem było najciekawsze, wykrawaliśmy foremkami wzory pierników. Świąteczny zapach rozległ się tak naprawdę dopiero wtedy, gdy ciasteczka wylądowały w piekarniku. Kiedy wystygły trzeba je było pięknie przyozdobić. Wtedy zwykłe, ciemne pierniki zamieniły się w prawdziwe dzieła sztuki. Sami zobaczcie. Prawda, że mniaaaaaam!

facebook
twitter
google+